Obudziły mnie krople deszczu uderzające w parapet. Przypomniało mi się, że przynajmniej przez najbliższy rok będę musiała tu mieszkać. Spojrzałam na kalendarz. Za dwa tygodnie miały być moje 18 urodziny. Pomyślałam sobie o tym, że jeszcze nie dawno miałam 12 lat i wyobrażenia co mogłabym robić w wieku osiemnastu są po prostu dziwne. Myślałam, że będę najpopularniejsza w szkole, z super chłopakiem i paczką super znajomych, oprócz tego będę miała super samochód i wszystko będzie różowe i wspaniałe. Jednak nie jestem najpopularniejsza w szkole, moja paczka znajomych powiększyła się o trzy inne durne osoby których nie trawie, nie mam samochodu i mój chłopak należy do trójki osób których nie trawie. Wszystko jest szare i denne. Dodatkowo ten układ z 'moim chłopakiem' jest przerażający. Jeśli zrezygnuje z bycia z nim zespół się rozpadnie, a ja jako osoba miła i dobra nie miałam ochoty psuć czegoś na czym komuś zależy. I tyle. Sięgnęłam po swojego iPhone'a. Siedem nieodebranych połączeń od Harrego, trzy smsy od Liama i sześć połączeń od Tamary. Przetarłam oczy i wybrałam numer Harrego. Odebrał po pierwszym sygnale.
-Lecimy do Nowego Jorku!-krzyknął do słuchawki.
-Słucham?-spytałam jeszcze nie wiedząc o co mu chodzi.
-Lecimy do Nowego Jorku nagrać płytę. Steve(facet ze sceny) powiedział, że możemy kogoś zabrać ze sobą. Ja zabieram ciebie, a Niall Tamarę.-powiedział wesoło. Nie wiedziałam co powiedzieć. Najważniejsze było to, że był początek listopada i już mogłam zrobić sobie chwilową przerwę od szkoły nie czekając na ferie świąteczne.
-Kiedy?-jedyna rzecz o jaką mogłam jeszcze spytać.
-Za trzy dni.-odpowiedział.- W każdym razie wypuściliśmy wczoraj nasz pierwszy singiel. Wyśle ci linka na poczcie. Czy...moglibyśmy się spotkać później?
-Moglibyśmy.-powiedziałam.-Niech będzie o 19 w Starbucks.-rozłączyłam się. Nie interesowało mnie czy przyjdzie czy nie. Co za różnica? Przecież i tak robi to wszystko dla swojej przyjemności. Nie dla mnie, dla siebie. Robi to dla siebie żeby na chwile pokazać, że jest 'dobrym chłopakiem który jednak mnie kochał i nie chciał mnie zepsuć'. Pokazywanie się razem, a kochanie to są dwie różne rzeczy. Siadłam na krawędzi łóżka. Wzięłam gumkę i związałam swoje kasztanowe włosy w kucyk. Siedziałam jeszcze tak dobrą chwilę i ruszyłam wziąć prysznic. Spojrzałam na zegarek 11:43. Za siedemnaście minut miałam tenisa. Złapałam się za głowę. Przecież się nie wyrobię. Sobota. Durna sobota. Zawsze chciałam odespać sobie w nią poprzednie dni. Spakowałam szybko torbę sportową i wybiegłam na główną ulicę. Zatrzymałam taksówkę i kazałam ruszyć pod moją szkołę gdzie odbywały się treningi. Na korcie czekały na mnie już moje znajome z zajęć Mia Russel i Anne Blue. Uśmiechnęłam się do nich. Złapałam za rakietę i zaczęłam grać razem z Anne. Po 1,5 godzinie skończyłyśmy trening. Usiadłam na ławce wyciągając wodę z torby. Anne i Mia usiadły obok mnie.
-No to od kiedy znowu jesteś z Harrym?-spytała Anne.
-Od... Ponad tydzień.-powiedziałam. Bez uśmiechu jakby powiedziały to inne dziewczyny kochające swoją drugą połówkę. Po prostu-ponda tydzień. Zero magii.
-Eh...Harry znowu cię zostawi po jakimś czasie.-powiedziała Mia.
-Hahaha.-zaśmiałam się.-Uwierz mi, że nie będę płakała.-powiedziałam i od razu ugryzłam się w język.-Nie ważne.-powiedziałam. Zebrałam swoje rzeczy i wyszłam na przystanek. Bus przyjechał po pięciu minutach. Po krótkim czasie byłam już w domu. Emily gotowała obiad.
-Mmmm...Pięknie pachnie.-powiedziałam. Emily uśmiechnęła się do mnie sympatycznie. Odwzajemniłam uśmiech.
-Dziękuję. Mam nadzieję, że będzie Ci również dobrze smakować.-powiedziała doprawiając coś w garnku. W końcu mój uśmiech zszedł z twarzy.
-Musimy pogadać.-powiedziałam.-Musisz mi pomóc.
-Co się stało? Coś z Harrym.-uśmiechnęła się do mnie sympatycznie.
-Nie...Tak.-powiedziałam.-Nie kocham go ale z nim jestem. I to wszystko przez taki jeden głupi układ. Jeśli nie zerwiemy to będzie chciał skończyć z zespołem. Tylko ja go tam trzymam i....
-Od początku, zwolnij.-powiedziała Em przerywając mi. Wytłumaczyłam jej wszystko po kolei. Że muszę być z Harrym bo jeśli z nim nie będę skończy z zespołem. Kontrakt podpisany jest na piątkę, a jeśli odejdzie to będzie definitywny koniec i będą musieli szukać kogoś innego zamiast niego.Ale jeśli Hazza odejdzie to odejdzie też Louis i Zayn. A nie chcę niszczyć marzeń moich dwóch przyjaciół- Liama i Nialla. Siostra spojrzała na mnie. Po chwili w jej ochach zobaczyłam przerażenie.
-Spaliłam pieczeń!-krzyknęła otwierając szybko kuchenkę. Dopiero teraz zauważyłam, że cała kuchnia jest w dymie. Otworzyłam okna i dym uciekł. Sama też uciekłam tylko, że na piętro wyżej. Schowałam się pod kołdrę i jęknęłam. Kurde. Dlaczego pozwoliłam sobą tak manipulować?! Walnęłam pięścią o poduszkę. W końcu usnęłam. Obudziłam się o 18. Miałam trzydzieści minut na ubranie się i wyjście z domu. Szybko wstałam i wzięłam pierwsze lepsze spodnie i bluzę. Złapałam torebkę i kurtkę. Wybiegłam z domu i złapałam taksówkę. Po chwili byłam już niedaleko kawiarni. Zobaczyłam, że Harry również jest już prawie przy drzwiach. Zauważył mnie i uśmiechnął się. Nie odwzajemniłam uśmiechu. Po prostu przywitałam się z nim i weszłam do pomieszczenia. Sieliśmy na samym końcu.
-Co tak chłodno mnie witasz?-spytał Harry patrząc mi radośnie w oczy.
-A co miałam zrobić?-warknęłam.
-Pamiętam, że kilka miesięcy temu całowałaś mnie i przytulałaś się do mnie ale to chyba już przeszłość.-powiedział Harry.
-Żebyś wiedział. Teraz nie ma tu nikogo znajomego nie musimy udawać.-powiedziałam.Nie chciałam pokazywać jak 'bardzo go kocham' tam gdzie nie musiałam.
-Miło.-powiedziała Harry.-Chciałem z tobą porozmawiać. Nie wiem jak ci to powiedzieć ale ja... Ja cię nie przestałem kochać. Nigdy. I nigdy tego nie zrobię. Nie przestanę cię kochać. Na zawsze będziesz dla mnie tą idealną Victorią. Tą która mnie kochała i którą ja też. Tamtym razem... Ja byłem pijany. Dodali mi coś do piwa, nie wiedziałem co robię. Teraz wiem, że zrobiłem źle. Nawet nie wiem kto to był. Potem byłem z Cece. Ona... ona jest wspaniała ale nie dla mnie. Musiałem coś zrobić by już z nią nie być. By móc znowu być z tobą. Vic...Ja na serio cie kocham.-łzy naszył mi do oczu. Czego ja nie umiem go już kochać. Wstałam. Poczułam, że łzy ściekają mi po policzkach. Odwróciłam się i wyszłam. Do domu postanowiłam wrócić na piechotę. Nie miałam ochoty na to żeby ludzie w busie czy w innym środku transportu patrzyły się na mnie. Po godzinie byłam przed drzwiami swojego domu. Wbiegłam na górę. Rodzice i Emily próbowali się wypytać co się stało ale zamknęłam im drzwi przed nosem. Byłam wściekła na siebie.
_________________________________
Oto drugi rozdział. Pisało mi się go bardzo szybko. Pierwszy raz w życiu. Wyszedł długością jak wyszedł. Po prostu myślę, że taka długość wystarczy na rozdział drugi. Za jakiś czas pojawi się rozdział trzeci. Zostawcie w komentarzu informację na temat tego co wam się podoba, a co nie. Dziękuję za każdą opinię :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
1
Siadłam obok Cece.Podałam jej chusteczkę. Dziewczyna otarła łzy i wyprostowała się.
-Owszem znam...Harrego. Nie mówię, że nie. Ale teraz udajemy osoby nie znające się. Nie bardzo chciałabym z nim...rozmawiać.-nie widziałam jak jej ładnie odmówić. Na serio, nie odpowiadało mi za specjalnie rozmowa z nim. Nawet jego imię ciężko wychodziło z moich ust. Eh...
-Proszę. Jesteś moją jedyną szansą.-błagała. Wstałam.
-Wróć do klasy. Ja z nim pogadam.-powiedziałam.-Ale najpierw powiedz o co dokładnie chodzi.
-Chodzi...chodzi o...-dziewczyna nie wiedziała jak mi to powiedzieć.-Chodzi o to, że on myśli, że jestem w ciąży. Ale ja przysięgam, że to nie prawda. Na wszystko. Nie wiem kto mu to powiedział.
-Pogadam z nim.-ruszyłam w poszukiwaniu chłopaka. Do dzwonka zostało 15 minut. Ruszyłam korytarzem w stronę szafek. I tam go właśnie znalazłam. Szukał czegoś nie mogąc tego znaleźć. Po chwili wyjął z szafki paczkę papierosów i schował ją do kieszeni. Potem zamknął szafkę i zobaczył mnie.
-Vic!-krzyknął z oddali.-Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy! Pamiętasz jeszcze kiedy byliśmy razem?-zaśmiał się.
-Nie i nie chcę pamiętać.-powiedziałam do niego. Podszedł do mnie bliżej.
-Było nam bardzo dobrze z tego co pamiętam.-powiedział uśmiechając sie do mnie.-Pamiętasz wspólne imprezy?-uśmiechnął się ponownie.
-Nie przyszłam po to żeby wspominać ale po to żeby z tobą poważnie porozmawiać. Dlaczego nie wierzysz Cece? Upiera się, że w stu procentach, że nie jest w ciąży.-powiedziałam.
-Nie interesuje mnie czy jest czy nie. W każdym razie jeśli na stówę ma to dziecko to nie jest ono moje.-powiedział i ominął mnie. Byłam w szoku. Po prostu sobie poszedł. Po chwili zabrzmiał dzwonek. Po przerwie miałam wf. Poszłam szybko do stołówki. Przy jednym ze stołów siedzieli już moi przyjaciele- Alice Stewart, Tamara Grey z Niallem Horanem oraz Liam Payne. Tak- Tamara i Niall to para od ponad roku. Zazdroszczę im faktu, że im się tak dobrze układa. Łza kręci mi się w oku kiedy przypomni mi się, że byłam w tak beznadziejnym związku. Każdemu się układa tylko nie mi. Siadałam przy swoim stoliku.
-Idziesz dziś z nami na karaoke?- spytała Tamara.
-Mogę iść...-powiedziałam nie do końca przekonana.
-Vic, gadaj. O co chodziło z tą akcją dziś na lekcji. Po co wyszłaś?
-Po prostu wiem, jaki to jest idiota i chciałam zobaczyć czy wszystko z Cece okej.-powiedziałam. Liam przyglądał mi się badawczo.No tak. On,Tamara i Liam chodzą do innej klasy i nic nie wiedzą o zajściu.-Muszę iść się przewietrzyć.-wyszłam ze szkoły i siadłam na ławce pod drzewem. Byłam w szoku. Był to środek wiosny. Mieszkałam w Anglii. W deszczowym Londynie, a tu ani jednej kropelki wody tylko pięknie świecące słońce. Siedziałam i rozmyślałam. Mój związek z Harrym. Toksyczny jak z tych filmów na temat takich związków. No wiecie- fajki,alkohol, dyskoteki i...em...inne takie. Dobra- nie brałam żadnych narkotyków(bez przesady), mimo wszystko uzależniłam się od papierosów. No cóż...
Pamiętam ten dzień kiedy zdecydowaliśmy się na bycie razem. Byłam po prostu szczęśliwa. Nie mogłam w to uwierzyć. Na początku było fajnie i miło. W końcu poszliśmy na pierwszą dyskotekę. I tam sie zszokowałam. Wiedziałam, że Harry pali, ale nie wiedziałam, że lubi AŻ tak imprezować. Ale...spodobało mi się to. I tak zostało. Zawsze w swoim towarzystwie ruszaliśmy na imprezy. Lecz zdarzały nam się 'normalne' weekendy kiedy po prostu oglądaliśmy jakiś film jedząc popcorn. Ale woleliśmy iść się upić i krzyczeć w parku. Nigdy nie zapomnę tego jak się pokłóciliśmy. Wtedy napisał do mnie sms'a , żebym przyszła do parku bo musimy pogadać. Obrażona poszłam tam. Był już wieczór. Nagle w drodze złapał mnie deszcz ale doszłam do parku. Potem Harry przeprosił mnie i poprosił do tańca w deszczu. Było to tak romantyczne, że łza kręciła się w oku. A potem dalej imprezy itd. Było nam dobrze, aż w końcu przyłapałam go w łóżku z inną dziewczyną. Wściekłam się. Nie przyjęłam przeprosin. Uciekłam.
Wspomnienia tych miesięcy bardzo mnie bolały. Z jednej strony bardzo chciałam o tym zapomnieć, a z drugiej wrócić bo było pięknie. Ale już nie raz słyszałam o tym, że on nie jest dla mnie. To prawda nie był dla mnie. W końcu postanowiłam, że po prostu nie wrócę dziś do szkoły. Nie i już. Pójdę spokojnie do domu, siądę i będę się nudzić. Potem wyjdę na to całe karaoke i tyle.
Wstałam z ławki i opuściłam teren szkoły. Co jak co ale kiedy byłam już oddalona od niej jakieś pół kilometra zrobiłam się bardziej wesoła. Kiedy byłam już w domu. Przeraziłam się. Drzwi były otwarte. Przecież rodzice byli w pracy. Szybko zdjęłam buty. Nagle usłyszałam jakiś dźwięk w kuchni. Wpadłam do niej jak huragan.
-Emily!-krzyknęłam i rzuciłam się swojej siostrze na szyję. Nie widziałyśmy się od kiedy skończyłam 15 lat. Wyjechała do Nowego Jorku ze swoim narzeczonym. Na szczęście nie widziałam go w pobliżu. Nie polubiłam go.
-Victoria!-ucieszyła się i przytuliła mnie.-Nie powinnaś być w szkole?
-Powinnam. Czułam, że muszę wrócić do domu więc wróciłam.-powiedziałam z uśmiechem.-Chcesz herbaty?
-Nie, kiedy będę chciała zrobię ją sobie. Przyjechałam bo muszę porozmawiać z tobą i rodzicami.- w tym momencie jej uśmiech zniknął.
-Rozumiem. Musimy czekać na rodziców? Możesz mi powiedzieć teraz...
-Dobrze, powiem. Nie ma czego ukrywać jestem w ciąży.-powiedziała Emily.
-Gratuluję!-powiedziałam na myśl o nowym członku rodziny.
-Ale jest jeszcze inna, mniej przyjemna sprawa. No cóż... Ja i Tom... To koniec. Wszystko było przygotowane. Ślub miał się odbyć za pół roku, ale okazało się, że ma kogoś...innego. Wróciłam tu bo trudno było mi patrzeć na to, że w tym całym wielkim Nowym Jorku zostałam sama. Nie miałam przyjaciół. Tom kompletnie mnie ograniczał. -powiedziała ze łzami w oczach.-Nie chcę tam wracać. Nigdy.
-Emily... Przykro mi...-czyżby to właśnie Tom był źródłem powodów, że nigdy nie było jej w święta. Było tak jakby jej nie było... Po rozmowie nadal byłam wielkim szoku,kiedy udałam się do swojego pokoju, byłam w szoku. Spojrzałam na zegarek. Właśnie moja klasa skończyła lekcje. Po chwili mój iPhone zadzwonił.Alice.
-Halo?-spytałam niepewnie.
-Gdzie ty jesteś?-krzyknęła Al do telefonu.
-W domu. Emily wróciła i przyszłam ją przywitać.-skłamałam, nie miałam pojęcia, że Em wróciła.
-Eh... Dziś zachowujesz się jakoś dziwnie. Inaczej. Co się dzieje?-spytała dziewczyna.
-Pogadamy wieczorem w drodze na karaoke. Pa!-powiedziałam i rozłączyłam się. Po chwili dostałam sms'a od Liama, że będzie pod moim domem około 20:00. Siadłam na podłodze przed swoją szafą. Nie wiedziałam co ubrać. Była godzina 15:00. Do dwudziestej zostało mi sporo czasu więc zeszłam na dół do Emily. Nadal siedziała przy stole w kuchni.
-Emily... My wiedzieliśmy, że to idiota.-powiedziałam pocieszając ją.
-Nie chcę już o tym rozmawiać. Zaraz będą rodzice. I tak będę musiała im to wyjaśnić kolejny raz.- spojrzała się na mnie smutno. Teraz dopiero zrozumiałam jak bardzo mi jej brakowało. A teraz kiedy już ją miałam była zepsuta. Zepsuta jak stara zarysowana płyta. Ciężko było mi na taką nią patrzeć.
Kiedy było już około godziny 19 zaczęłam się szykować. Liam i Niall mieli takie już hobby- chodzenie co kilka dni do klubu karaoke. Śpiewali na serio bardzo dobrze i uważam, ze z jeszcze kilkoma chłopakami mogliby spokojnie zakładać zespół. Kiedy byłam już gotowa akurat Liam już był. W samochodzie czekali już na mnie wszyscy. Ruszyliśmy. Po 15 minutach byliśmy pod klubem. Właśnie wybierali osoby do zaśpiewania kolejnego kawałka. Siedliśmy przy stole.
-Zaraz wybierzemy kolejne osoby do zaśpiewania jakiejś miłej piosenki.-powiedział mężczyzna.-Może... Ci dwaj panowie.-powiedział wskazując na Nialla i Liama.-I może jeszcze tamtych trzech.-powiedział wskazując na nich. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że wskazuje na Harrego i jego dwóch przyjaciół Zayna i Louisa.
-To się źle skończy.-powiedziałam do Alice i Tamary. Dziewczyny przytaknęły. Wiedziałyśmy, że chłopcy się nie lubią. Niall i Liam wstali. Tamci doszli do sceny i weszli na nią. Kierownik podał im mikrofony. Z głośników poleciała muzyka i chłopcy zaczęli śpiewać. Nie wiedziałam, że Harry ma taki dobry głos. Patrzyłam się na niego. On także spojrzał się na mnie i cały utwór śledził mnie wzrokiem. Kiedy muzyka skończyła grać ludzie zaczęli bić brawa. Ja również. Nagle na scenę wlazł jakiś gruby koleś. Wziął od Zayna mikrofon i powiedział.
-Chłopaki, macie świetne głosy. Dam wam szansę... Załóżcie zespół. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Nagracie u mnie demo. Wcześniej napiszcie jakieś piosenki. Macie szansę na zgarnięcie dużej ilości kasy. Trasy po całym świecie. Ja osobiście chętnie zostałbym waszym opiekunem, menadżerem. Zajmę się wami, wykreuję was na to co miliony nastolatek na świecie będą kochały.-powiedział mężczyzna oddając mikrofon chłopakowi. Chłopcy uśmiechnęli się do siebie. Nagle Harry spojrzał się na faceta i powiedział.
-Nigdy nie będę z tymi dwoma w zespole. Nigdy.-powiedział i zszedł ze sceny. Louis i Zayn spojrzeli się na siebie zszokowani. Powiedzieli coś do mężczyzny i poszli za kolegą. Niall i Liam nie wyglądali na zdziwionych. Spodziewali się takiej reakcji chłopaka. Oni również powiedzieli coś facetowi i przyszli do stolika.Wstałam i wszyłam w poszukiwaniu Harrego. Zobaczyłam go przy samochodzie z chłopakami.
-Harry! Musimy pogadać!-krzyknęłam.- Zgódź się i załóżcie ten zespół.
-Nigdy. Co ty sobie wyobrażasz?! Że będziemy śpiewać z tymi twoimi dziwakami? Mylisz się.
-Proszę cię. Zrobię wszystko.-powiedziałam. Zastanawiałam sie co może wymyślić.
-Wszystko? Naprawdę wszystko?-spytał z uśmiechem na ustach.-W takim razie wróć do mnie. Wróć i będziesz miała swój zespół.
-Wrócę.-powiedziałam bez wahania. Harry uśmiechnął się złośliwie i wrócił do klubu. W oczach stanęły mi łzy. Zastanawiałam się do do cholery jasnej się wkopałam.
______________________________________________
Oto pierwszy rozdział. Wyszedł jak wyszedł. Wydaje się, że wyjaśnił wam co nie co. Mam wrażenie, że to opowiadanie będzie jednym z lepszych. Przynajmniej dlatego, że właśnie do niego mam największa siłę do pisania. Będę wdzięczna jeśli napiszecie co wam się nie podoba, a co podoba. Dziękuję też za przeczytanie :)
-Owszem znam...Harrego. Nie mówię, że nie. Ale teraz udajemy osoby nie znające się. Nie bardzo chciałabym z nim...rozmawiać.-nie widziałam jak jej ładnie odmówić. Na serio, nie odpowiadało mi za specjalnie rozmowa z nim. Nawet jego imię ciężko wychodziło z moich ust. Eh...
-Proszę. Jesteś moją jedyną szansą.-błagała. Wstałam.
-Wróć do klasy. Ja z nim pogadam.-powiedziałam.-Ale najpierw powiedz o co dokładnie chodzi.
-Chodzi...chodzi o...-dziewczyna nie wiedziała jak mi to powiedzieć.-Chodzi o to, że on myśli, że jestem w ciąży. Ale ja przysięgam, że to nie prawda. Na wszystko. Nie wiem kto mu to powiedział.
-Pogadam z nim.-ruszyłam w poszukiwaniu chłopaka. Do dzwonka zostało 15 minut. Ruszyłam korytarzem w stronę szafek. I tam go właśnie znalazłam. Szukał czegoś nie mogąc tego znaleźć. Po chwili wyjął z szafki paczkę papierosów i schował ją do kieszeni. Potem zamknął szafkę i zobaczył mnie.
-Vic!-krzyknął z oddali.-Dawno ze sobą nie rozmawialiśmy! Pamiętasz jeszcze kiedy byliśmy razem?-zaśmiał się.
-Nie i nie chcę pamiętać.-powiedziałam do niego. Podszedł do mnie bliżej.
-Było nam bardzo dobrze z tego co pamiętam.-powiedział uśmiechając sie do mnie.-Pamiętasz wspólne imprezy?-uśmiechnął się ponownie.
-Nie przyszłam po to żeby wspominać ale po to żeby z tobą poważnie porozmawiać. Dlaczego nie wierzysz Cece? Upiera się, że w stu procentach, że nie jest w ciąży.-powiedziałam.
-Nie interesuje mnie czy jest czy nie. W każdym razie jeśli na stówę ma to dziecko to nie jest ono moje.-powiedział i ominął mnie. Byłam w szoku. Po prostu sobie poszedł. Po chwili zabrzmiał dzwonek. Po przerwie miałam wf. Poszłam szybko do stołówki. Przy jednym ze stołów siedzieli już moi przyjaciele- Alice Stewart, Tamara Grey z Niallem Horanem oraz Liam Payne. Tak- Tamara i Niall to para od ponad roku. Zazdroszczę im faktu, że im się tak dobrze układa. Łza kręci mi się w oku kiedy przypomni mi się, że byłam w tak beznadziejnym związku. Każdemu się układa tylko nie mi. Siadałam przy swoim stoliku.
-Idziesz dziś z nami na karaoke?- spytała Tamara.
-Mogę iść...-powiedziałam nie do końca przekonana.
-Vic, gadaj. O co chodziło z tą akcją dziś na lekcji. Po co wyszłaś?
-Po prostu wiem, jaki to jest idiota i chciałam zobaczyć czy wszystko z Cece okej.-powiedziałam. Liam przyglądał mi się badawczo.No tak. On,Tamara i Liam chodzą do innej klasy i nic nie wiedzą o zajściu.-Muszę iść się przewietrzyć.-wyszłam ze szkoły i siadłam na ławce pod drzewem. Byłam w szoku. Był to środek wiosny. Mieszkałam w Anglii. W deszczowym Londynie, a tu ani jednej kropelki wody tylko pięknie świecące słońce. Siedziałam i rozmyślałam. Mój związek z Harrym. Toksyczny jak z tych filmów na temat takich związków. No wiecie- fajki,alkohol, dyskoteki i...em...inne takie. Dobra- nie brałam żadnych narkotyków(bez przesady), mimo wszystko uzależniłam się od papierosów. No cóż...
Pamiętam ten dzień kiedy zdecydowaliśmy się na bycie razem. Byłam po prostu szczęśliwa. Nie mogłam w to uwierzyć. Na początku było fajnie i miło. W końcu poszliśmy na pierwszą dyskotekę. I tam sie zszokowałam. Wiedziałam, że Harry pali, ale nie wiedziałam, że lubi AŻ tak imprezować. Ale...spodobało mi się to. I tak zostało. Zawsze w swoim towarzystwie ruszaliśmy na imprezy. Lecz zdarzały nam się 'normalne' weekendy kiedy po prostu oglądaliśmy jakiś film jedząc popcorn. Ale woleliśmy iść się upić i krzyczeć w parku. Nigdy nie zapomnę tego jak się pokłóciliśmy. Wtedy napisał do mnie sms'a , żebym przyszła do parku bo musimy pogadać. Obrażona poszłam tam. Był już wieczór. Nagle w drodze złapał mnie deszcz ale doszłam do parku. Potem Harry przeprosił mnie i poprosił do tańca w deszczu. Było to tak romantyczne, że łza kręciła się w oku. A potem dalej imprezy itd. Było nam dobrze, aż w końcu przyłapałam go w łóżku z inną dziewczyną. Wściekłam się. Nie przyjęłam przeprosin. Uciekłam.
Wspomnienia tych miesięcy bardzo mnie bolały. Z jednej strony bardzo chciałam o tym zapomnieć, a z drugiej wrócić bo było pięknie. Ale już nie raz słyszałam o tym, że on nie jest dla mnie. To prawda nie był dla mnie. W końcu postanowiłam, że po prostu nie wrócę dziś do szkoły. Nie i już. Pójdę spokojnie do domu, siądę i będę się nudzić. Potem wyjdę na to całe karaoke i tyle.
Wstałam z ławki i opuściłam teren szkoły. Co jak co ale kiedy byłam już oddalona od niej jakieś pół kilometra zrobiłam się bardziej wesoła. Kiedy byłam już w domu. Przeraziłam się. Drzwi były otwarte. Przecież rodzice byli w pracy. Szybko zdjęłam buty. Nagle usłyszałam jakiś dźwięk w kuchni. Wpadłam do niej jak huragan.
-Emily!-krzyknęłam i rzuciłam się swojej siostrze na szyję. Nie widziałyśmy się od kiedy skończyłam 15 lat. Wyjechała do Nowego Jorku ze swoim narzeczonym. Na szczęście nie widziałam go w pobliżu. Nie polubiłam go.
-Victoria!-ucieszyła się i przytuliła mnie.-Nie powinnaś być w szkole?
-Powinnam. Czułam, że muszę wrócić do domu więc wróciłam.-powiedziałam z uśmiechem.-Chcesz herbaty?
-Nie, kiedy będę chciała zrobię ją sobie. Przyjechałam bo muszę porozmawiać z tobą i rodzicami.- w tym momencie jej uśmiech zniknął.
-Rozumiem. Musimy czekać na rodziców? Możesz mi powiedzieć teraz...
-Dobrze, powiem. Nie ma czego ukrywać jestem w ciąży.-powiedziała Emily.
-Gratuluję!-powiedziałam na myśl o nowym członku rodziny.
-Ale jest jeszcze inna, mniej przyjemna sprawa. No cóż... Ja i Tom... To koniec. Wszystko było przygotowane. Ślub miał się odbyć za pół roku, ale okazało się, że ma kogoś...innego. Wróciłam tu bo trudno było mi patrzeć na to, że w tym całym wielkim Nowym Jorku zostałam sama. Nie miałam przyjaciół. Tom kompletnie mnie ograniczał. -powiedziała ze łzami w oczach.-Nie chcę tam wracać. Nigdy.
-Emily... Przykro mi...-czyżby to właśnie Tom był źródłem powodów, że nigdy nie było jej w święta. Było tak jakby jej nie było... Po rozmowie nadal byłam wielkim szoku,kiedy udałam się do swojego pokoju, byłam w szoku. Spojrzałam na zegarek. Właśnie moja klasa skończyła lekcje. Po chwili mój iPhone zadzwonił.Alice.
-Halo?-spytałam niepewnie.
-Gdzie ty jesteś?-krzyknęła Al do telefonu.
-W domu. Emily wróciła i przyszłam ją przywitać.-skłamałam, nie miałam pojęcia, że Em wróciła.
-Eh... Dziś zachowujesz się jakoś dziwnie. Inaczej. Co się dzieje?-spytała dziewczyna.
-Pogadamy wieczorem w drodze na karaoke. Pa!-powiedziałam i rozłączyłam się. Po chwili dostałam sms'a od Liama, że będzie pod moim domem około 20:00. Siadłam na podłodze przed swoją szafą. Nie wiedziałam co ubrać. Była godzina 15:00. Do dwudziestej zostało mi sporo czasu więc zeszłam na dół do Emily. Nadal siedziała przy stole w kuchni.
-Emily... My wiedzieliśmy, że to idiota.-powiedziałam pocieszając ją.
-Nie chcę już o tym rozmawiać. Zaraz będą rodzice. I tak będę musiała im to wyjaśnić kolejny raz.- spojrzała się na mnie smutno. Teraz dopiero zrozumiałam jak bardzo mi jej brakowało. A teraz kiedy już ją miałam była zepsuta. Zepsuta jak stara zarysowana płyta. Ciężko było mi na taką nią patrzeć.
Kiedy było już około godziny 19 zaczęłam się szykować. Liam i Niall mieli takie już hobby- chodzenie co kilka dni do klubu karaoke. Śpiewali na serio bardzo dobrze i uważam, ze z jeszcze kilkoma chłopakami mogliby spokojnie zakładać zespół. Kiedy byłam już gotowa akurat Liam już był. W samochodzie czekali już na mnie wszyscy. Ruszyliśmy. Po 15 minutach byliśmy pod klubem. Właśnie wybierali osoby do zaśpiewania kolejnego kawałka. Siedliśmy przy stole.
-Zaraz wybierzemy kolejne osoby do zaśpiewania jakiejś miłej piosenki.-powiedział mężczyzna.-Może... Ci dwaj panowie.-powiedział wskazując na Nialla i Liama.-I może jeszcze tamtych trzech.-powiedział wskazując na nich. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, że wskazuje na Harrego i jego dwóch przyjaciół Zayna i Louisa.
-To się źle skończy.-powiedziałam do Alice i Tamary. Dziewczyny przytaknęły. Wiedziałyśmy, że chłopcy się nie lubią. Niall i Liam wstali. Tamci doszli do sceny i weszli na nią. Kierownik podał im mikrofony. Z głośników poleciała muzyka i chłopcy zaczęli śpiewać. Nie wiedziałam, że Harry ma taki dobry głos. Patrzyłam się na niego. On także spojrzał się na mnie i cały utwór śledził mnie wzrokiem. Kiedy muzyka skończyła grać ludzie zaczęli bić brawa. Ja również. Nagle na scenę wlazł jakiś gruby koleś. Wziął od Zayna mikrofon i powiedział.
-Chłopaki, macie świetne głosy. Dam wam szansę... Załóżcie zespół. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Nagracie u mnie demo. Wcześniej napiszcie jakieś piosenki. Macie szansę na zgarnięcie dużej ilości kasy. Trasy po całym świecie. Ja osobiście chętnie zostałbym waszym opiekunem, menadżerem. Zajmę się wami, wykreuję was na to co miliony nastolatek na świecie będą kochały.-powiedział mężczyzna oddając mikrofon chłopakowi. Chłopcy uśmiechnęli się do siebie. Nagle Harry spojrzał się na faceta i powiedział.
-Nigdy nie będę z tymi dwoma w zespole. Nigdy.-powiedział i zszedł ze sceny. Louis i Zayn spojrzeli się na siebie zszokowani. Powiedzieli coś do mężczyzny i poszli za kolegą. Niall i Liam nie wyglądali na zdziwionych. Spodziewali się takiej reakcji chłopaka. Oni również powiedzieli coś facetowi i przyszli do stolika.Wstałam i wszyłam w poszukiwaniu Harrego. Zobaczyłam go przy samochodzie z chłopakami.
-Harry! Musimy pogadać!-krzyknęłam.- Zgódź się i załóżcie ten zespół.
-Nigdy. Co ty sobie wyobrażasz?! Że będziemy śpiewać z tymi twoimi dziwakami? Mylisz się.
-Proszę cię. Zrobię wszystko.-powiedziałam. Zastanawiałam sie co może wymyślić.
-Wszystko? Naprawdę wszystko?-spytał z uśmiechem na ustach.-W takim razie wróć do mnie. Wróć i będziesz miała swój zespół.
-Wrócę.-powiedziałam bez wahania. Harry uśmiechnął się złośliwie i wrócił do klubu. W oczach stanęły mi łzy. Zastanawiałam się do do cholery jasnej się wkopałam.
______________________________________________
Oto pierwszy rozdział. Wyszedł jak wyszedł. Wydaje się, że wyjaśnił wam co nie co. Mam wrażenie, że to opowiadanie będzie jednym z lepszych. Przynajmniej dlatego, że właśnie do niego mam największa siłę do pisania. Będę wdzięczna jeśli napiszecie co wam się nie podoba, a co podoba. Dziękuję też za przeczytanie :)
sobota, 9 lutego 2013
0
Lekcja przemijała spokojnie. Profesor Pamela Withe rozpisywała coś na tablicy. Nagle do klasy wpadł chłopak z burzą czarnych loków. Spojrzał na jedną z uczennic wzrokiem który po prostu zabijał. Wiadomo też było na kogo patrzył. Jego wzrok zatrzymał się jego dziewczynie Cecyli zwanej po prostu Cece. Wszyscy patrzyli się na niego z otwartą buzią.
-Ty-powiedział patrząc na nią.- Jak mogłaś!-krzyknął. Pamela spojrzała się na niego lodowatym spojrzeniem.
-Panu już podziękujemy.-powiedziała profesor White.
-Nigdy Ci nie ufałem!-krzyknął chłopak i trzasnął drzwiami. Cecylia wybiegła za nim z klasy. Spojrzałam się na swoją przyjaciółkę Alice. Zakrywała usta ręka żeby nikt nie zauważył jej śmiechu.
-Ktoś jeszcze ma ochotę opuścić salę?-spytała nauczycielka. Posłałam Alice wzrok który mówił 'dosyć tego śmiechu' i wrzuciłam swoje rzeczy do torby. Wyszła z klasy. Nie wiem po co to zrobiłam, po co wyszłam. Cece nigdy nie była mi bliska. Raczej była dla mnie kimś neutralnym, chodziła ze mną na kilka zajęć-to wszystko. Postanowiłam, że ja znajdę. Jakoś zrobiło mi się jej szkoda. Łaziłam po korytarzu szukając dziewczyny. Po kilku minutach znudzona tym chciałam wyjść na dwór, kiedy zobaczyłam ją siedzącą na posadzce.Siedziała skulona. Płakała. Spojrzała na mnie.
-Pomóż. Powiedz mu coś.-prosiła.-Porozmawiaj z nim. Znasz go pewnie lepiej niż ja.-tu dziewczyna nie myliła się. Tak, ja i on byliśmy kiedyś razem. Ja-Victoria i on-Harry. Było to dawno. Zmieniłam się przez niego. Na szczęście udało mi się 'nawrócić' i skończyć z tym wszystkim. Ledwo co udało mi się nie stracić tych prawdziwych przyjaciół. Tych którzy mnie rozumieją i na których mogę polegać. Dobrze, że wybrałam ich, a nie....jego.
__________________________________________________________________________________
Więc tak. Oto prolog. Mam nadzieję, że wam się podoba. Na razie mam ferie więc rozdziały będą się pojawiać może... 2 razy w tygodniu? Nie wiem jeszcze ale mam nadzieję, że tak.
-Ty-powiedział patrząc na nią.- Jak mogłaś!-krzyknął. Pamela spojrzała się na niego lodowatym spojrzeniem.
-Panu już podziękujemy.-powiedziała profesor White.
-Nigdy Ci nie ufałem!-krzyknął chłopak i trzasnął drzwiami. Cecylia wybiegła za nim z klasy. Spojrzałam się na swoją przyjaciółkę Alice. Zakrywała usta ręka żeby nikt nie zauważył jej śmiechu.
-Ktoś jeszcze ma ochotę opuścić salę?-spytała nauczycielka. Posłałam Alice wzrok który mówił 'dosyć tego śmiechu' i wrzuciłam swoje rzeczy do torby. Wyszła z klasy. Nie wiem po co to zrobiłam, po co wyszłam. Cece nigdy nie była mi bliska. Raczej była dla mnie kimś neutralnym, chodziła ze mną na kilka zajęć-to wszystko. Postanowiłam, że ja znajdę. Jakoś zrobiło mi się jej szkoda. Łaziłam po korytarzu szukając dziewczyny. Po kilku minutach znudzona tym chciałam wyjść na dwór, kiedy zobaczyłam ją siedzącą na posadzce.Siedziała skulona. Płakała. Spojrzała na mnie.
-Pomóż. Powiedz mu coś.-prosiła.-Porozmawiaj z nim. Znasz go pewnie lepiej niż ja.-tu dziewczyna nie myliła się. Tak, ja i on byliśmy kiedyś razem. Ja-Victoria i on-Harry. Było to dawno. Zmieniłam się przez niego. Na szczęście udało mi się 'nawrócić' i skończyć z tym wszystkim. Ledwo co udało mi się nie stracić tych prawdziwych przyjaciół. Tych którzy mnie rozumieją i na których mogę polegać. Dobrze, że wybrałam ich, a nie....jego.
__________________________________________________________________________________
Więc tak. Oto prolog. Mam nadzieję, że wam się podoba. Na razie mam ferie więc rozdziały będą się pojawiać może... 2 razy w tygodniu? Nie wiem jeszcze ale mam nadzieję, że tak.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)